„Larwy” w reżyserii Pameli Leończyk to druga – po głośnych „Heksach” – teatralna adaptacja tekstu Agnieszki Szpili, jednej z najbardziej wyrazistych i bezkompromisowych postaci współczesnej polskiej literatury.
Szpila pisze z perspektywy kobiet, których seksualność przestaje być prywatna. Jej język – bliski postpornograficznej wrażliwości – rozsadza granice tego, co uznaje się za dopuszczalne, przywracając kobiecemu ciału dzikość. Taki jest też spektakl oparty na jej opowiadaniu.
Bohaterkami „Larw”, są samotne matki które trafiają do Kokonu – instytucji, która pod pozorem opieki przejmuje kontrolę nad ich życiem. Zależne ekonomicznie, nadzorowane instytucjonalnie i poddawane presji społecznej oraz religijnej, pracują przy hodowli jedwabników. Pod wpływem kontaktu z larwami i wydzielanymi przez nie feromonami, ciała kobiet zaczynają się zmieniać – stają się podatne na przyjemność i nienasycone.
To, co miało być systemem nadzoru, zaczyna się rozkładać od środka.
„Larwy” wyreżyserowane przez Pamelę Leończyk, łączą teatr dramatyczny, taniec, post-operę i muzykę elektroniczną w zmysłową, intensywną formę, w której centrum stanowi kobiece ciało. To opowieść o przekraczaniu granic – norm, wstydu, wolności i podporządkowania – oraz o przemianie, która może wymknąć się spod kontroli.
Marzeniem każdej z nas było spierdolić z tego zagmatwanego, nudnego, codziennego życia i nigdy tam nie powrócić. Ogolić łeb na łyso. Połamać sobie kości czaszki i złożyć je na nowo, inaczej, dla niepoznaki. Albo chociaż zabejcować twarz makijażem, by nikt nas nie rozpoznał. Zmienić kreską kształt oczu, a szminką kontur ust. Zacząć wszystko od prapoczątku. Bez związków. Bez dzieci. Bez żadnych więcej emocjonalnych więzi i obciążeń.
– Agnieszka Szpila, „Larwy”
Fot. Karolina Jóźwiak (zdjęcia z pierwszej próby spektaklu)