|
|
|
| 19.01.2010. | |
WTOREK, 26 stycznia scenariusz i reżyseria: Paweł Kamza występują: Mateusz Janicki, Tomasz Radawiec, Tadeusz Ratuszniak, Olga Szostak, Edyta Torhan muzyka na żywo: Joanna Słowińska, Jan Słowiński, Paweł Moszumański scenografia: Małgorzata Szydłowska reżyseria ruchu: Iwona Olszowska Pani umiera. (...) Rak zapukał do ciała, nic nie da się zrobić. Pozostaje chemia - miałkie pocieszenie ludzkości. (...) Żadnych „tez". Żadnej niezgody, protestów, (...) łzawości pensjonarskiej. Żadnych tanich pocieszeń, dzierganych na kanwie wiary bądź cynizmu ateistów. Nic, tylko czekanie. Bez ozdobników, bez fajerwerków. Gołe, bezradne, surowe czekanie aż światło zwiotczeje do końca. Paweł Głowacki Chora kobieta na kanapie, z zamkniętymi oczami, kuli się w sobie w jesienne popołudnie. Dookoła obsiedli ją bliscy, duchy i przyjaciele. Ktoś przytargał starą szafę, ktoś białe przeszklone drzwi z mieszkania z bloku. Za plecami aktorów widać przedwojenną reprodukcję przedstawiającą świętą rodzinę. Z takich kawałków, wyrwanych z kontekstu przedmiotów budujemy sobie w głowie dom na wieczność. Jako umarli będziemy żyć w iluzji sklejonej z tego, co było tutaj. Aż chce się, żeby ta scena trwała i trwała, niech nawet nic nie mówią, nie tłumaczą tego świata, sportretowanego jakby w teatralnej miniaturze, jako pomniejszony, oddalony od nas, wyjęty na chwilę z ciemności obraz. (...) Niesamowite, porażające zakończenie przedstawienia, które toczy się swoim rytmem, zajmuje pozycję na styku formy i emocji. Łukasz Drewniak Umierasz w imię zasad. Umierasz w imię wyższych celów, wzniosłych uczuć. Giniesz za idee. Giniesz teatralnie. Na barykadach, z chorągwiami, w blasku chwały, z odgłosem trąb w tle. Grają Ci surmy złote. Jest śmierć romantyczna - kochać i ginąć, pisać poematy, odsłaniać tajemnice ostatniego tchnienia. 21 gram duszy. Jest słup światła na scenie, gong, patos sączy się z każdej szczeliny. Jest piękno śmierci. Ukłon w stronę niezmierzonej, nieodgadnionej tajemnicy odchodzenia. A w MOJEJ MOLINEZJI jest tylko umieranie. Zwykłe, jednorazowe, dotykalne. Tu śmierć nie jest wzniosła. U Pawła Kamzy śmierć sprawia ból. Umieranie sprawia ból. To taka śmierć jak kromka chleba. Anna Szczygieł BEZ TABU – ROZMOWA / DZIADY. O OBCOWANIU ŻYWYCH ZE ZMARŁYMI. Miejsce: DEATHROOM MAŁY Godzina: 19.30 W gawędziarskim, ale i pełnym energii stylu opowieść o dziadach jako obrzędzie zadusznym, o dziadach noworocznych i śmiguśnych , o tych co zmarłych reprezentują i o tych co żebrzą i wędrują. R ó w n i e ż promocja książki: Piotr Grochowski, Dziady. Rzecz o wędrownych żebrakach i ich pieśniach (Wydawnictwo Naukowe UMK , 2009) PARTYTURY UMIERANIA – KONCERT / DANCE MACABRE. Godzina: 20.00 - 23.00 W klimacie Nowohuckiej stypy o rytuałach, zwyczajach i wierzeniach dotyczących śmierci tym razem na ludowo. Kulturze tradycyjnej udało się oswoić śmierć. Ludziom w miastach brakuje czasu, by o niej myśleć. Powoduje to strach przed jej nadejściem. A czego tu się bać? Zwyczajnie, jak o innych sprawach, a jednocześnie szczerze, ze swadą i humorem, podczas ekstatycznych tańców. Przez cały wieczór rozlegać się będzie w korytarzach teatru, na scenie i za sceną śpiew i lira korbowa Jacka Hałasa. ZEGAR BIĆ będzie z różnych stron i od czasu do czasu: starodawne pieśni o marnościach świata, o śmierci i wędrowaniu dusz; ku przestrodze, zadumie i pokrzepieniu wyśpiewane. Godzina: 21.00MUZYKANCI [re/Aktywacja] - Wieczór Tańcujący bal kostiumowy (niekoniecznie) W programie (m.in.) korowodowe tańce Transylwanii („ścieżka diabła”), tańce pogrzebowe Słowian (rekonstrukcja); dance macabre: slajdy, wizualizacje (ikonografia średniowiecza i baroku). Na balu pojawi się (po krótkiej, siedmioletniej przerwie w działalności) zespół Muzykanci w składzie: Joanna Słowińska – śpiew, skrzypce Jan Słowiński – śpiew, altówka Jacek Hałas – śpiew, lira korbowa, akordeon Alicja Hałas – bęben obręczowy Mikołaj Blajda – kontrabas |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|





